środa, 14 stycznia 2015

Rozdział I

-V, naprawdę uważasz, że bratu Chucka spodoba się brunch? Napracowałam się nad nim trochę, ale Zoe i Nate, nie byli za bardzo przejęci kiedy ich zaprosiłam. A co jeżeli nikt nie przyjdzie? To będzie totalna klapa.-Powiedziała z przejęciem Blair, tym samym wyciągając telefon i sprawdzając czy przypadkiem plotkara, informatorka, znająca sekrety całego Upper East Side, nic nie dodała na swoją popularną stronę.
-Blair, przestań się tak zamartwiać. Ja i Charlie na pewno przyjdziemy, a Chuckowi na pewno się spodoba. -Odpowiedziałam krzepiąco.-A teraz muszę iść, przygotować się. Widzimy się o 10.-Dodałam i szybko wsiadłam do własnie nadjeżdżającej, żółtej, taksówki. Blair nie powinna się zamartwiać, co prawda Chuck często nie docenia jej starań i często jest oschły, ale ją kocha i na pewno nie będzie miał jej za złe nawet, jeżeli brunch się nie uda. Choć nie powinnam w ogóle tak myśleć, Blair jest dobrym gospodarzem, a jej imprezy zawsze wypalają.
Po kilku minutach byłam na miejscu. Pod domem Charliego. Zapłaciłam i wyszłam z taksówki, następnie ruszyłam do środka budynku, przed wejściem stał ochroniarz, który pilnował porządku na całej posesji, kiwnęłam głową na przywitanie-on zrobił to samo.- Pan Grove przed chwilą wyszedł, ale powiedział, żebym Pani przekazał aby poczekała Pani w jego apartamencie.- Znów kiwnęłam głową, tym samym sygnalizując ochroniarzowi, że zrozumiałam i poczekam na górze. Wydaje mi się, że zrozumiał bo nic już więcej nie powiedział, tylko dyskretnie odprowadzał mnie wzrokiem do windy. Kliknęłam przycisk z napisem "Grove'', na co winda od razu zaczęła mnie wieść na odpowiednie piętro. Nagle poczułam jak mój telefon zaczął wibrować, szybko go wyjęłam i sprawdziłam o co chodzi. Nadawcą była Plotkara. Ciekawe co takiego znów odkopała i kogo tym razem chce skompromitować. Nie czekając na nic od razu odczytałam wiadomość. "No no, wydawało mi się, że Blair postanowiła sobie odpuścić następne imprezy[...]" Czytając ją, moje uczucia były ciut zmieszane. Bo z jednej strony dobrze, że się o tym dowiedziała, ale z drugiej strony źle, teraz tylko czekać na telefon B.
Usiadałam na jednej z kanap, w oczekiwaniu na Charliego, który miał się zaraz zjawić,ale oczywiście. Tak jak zawsze, nie było go przez kolejne dziesięć minut. Lecz kiedy minęło kolejne pięć, postanowiłam, że ubiorę sukienkę, którą u niego zostawiłam i pójdę na brunch. Charlie miał być dwadzieścia pięć minut temu, a ja się niedługo spóźnię. Jak w końcu sobie przypomni o naszym spotkaniu, przyjdzie tu, zobaczy, że nie ma sukienki i pójdzie na imprezę u Blair.
~*~
-Dziękuję, że przyszłaś wcześniej. Nawet nie wiesz jak się zamartwiam. W dodatku Plotkara o tym napisała! I powiedziała gdzie ten brunch jest..Nie wiem skąd ona bierze te informacje, ale mam nadzieje, że nie zejdzie tu się hołota z Brooklynu.-Mruknęła ze złością na twarzy, cały czas poprawiając talerze, serwetki, czy nawet krzywo ułożone krzesła.
-B, przestań.-Syknęłam widząc jak się zamęcza, przytuliłam ją mocno i pocałowałam w policzek.-Za pięć minut powinni być twoi goście i nawet jeżeli Plotkara napisała o twoim brunchu na stronie, to chyba dobrze tak? Im więcej eleganckich czytelników z Upper East Side, tym lepiej! Uśmiechnij się, i chodź ze mną powitać twoich gości.-Podniosłam głowę, chcąc pokazać mojej przyjaciółce dobry przykład.
Pomogłam Blair przywitać kilku gości, ale po jakimś czasie zaczęłam mieć dość stania jak kołek i uśmiechania się głupio, dlatego udałam się na górę, gdzie trwał brunch. Nie miałam jeszcze nawet okazji przywitać się z bratem Chucka, dla którego głównie jest organizowana ta impreza. Od rozpoczęcia się imprezy minęła już godzina, a mojego chłopaka nadal nie ma. Trochę przytłaczało mnie to, że często mnie wystawiał, a ja musiałam się za niego tłumaczyć dla naszych wspólnych znajomych, ale teraz nie będę się tym zamartwiać, jestem tutaj aby miło spędzić czas z moim przyjaciółmi. Poprawiłam swoją sukienkę, uśmiechnęłam się i pewnym siebie krokiem podeszłam do kolejnego Bassa.
-Jestem Jennifer.-Powiedziałam z uśmiechem na twarz. Bass uniósł delikatnie brwi ku górze. Widziałam w jego oczach ciekawość, ale nie tylko.
-Dobrze wiem kim jesteś Jenny. Całe Upper East Side uprzedziło mnie nim Cię pierwszy raz zobaczyłem, żeby nie ulegać twoim wdziękom. Jestem Anthony-Uśmiechnął się i upił łyk niskoprocentowego szampana, którego sama wybierałam.
-Mam nadzieję, że nie udało się nikomu Cię do mnie zrazić. -Podeszłam bliżej niego i wyciągnęłam rękę do szampana. Niestety do niego nie sięgałam. Widząc to, mężczyzna podał mi kieliszek tym samym nachylając się nad moim uchem.
-Ale mieli rację, jesteś bardzo zgrabna.-Mruknął cicho i przejechał palcem po mojej talii. Poczułam jak po moim ciele przeszedł znikome, ale przyjemne dreszcze.
-Co ty wyprawiasz?!- Krzyknął za moimi plecami dobrze znany mi Charlie. Jego głos rozpoznam wszędzie.. To nie powinno być dziwne, gdyż jest moją pierwszą miłością.
Szybko się odwróciłam i odsunęłam od Anthonego.
-O co Ci chodzi? Tylko z nim rozmawiałam.-Powiedziałam spokojnie, starając się nie robić zamieszania, które mogłoby zniszczyć cały brunch.
-Właśnie widziałem jak z nim rozmawiałaś. Ja Ci nie wystarczam? No tak, oczywiście, nic nie zdoła Cię nasycić. Całe Upper East Side zdążyło się o tym przekonać.-Z każdym kolejnym jego słowem czułam jak do moich oczu napływają łzy. Nie wiedziałam już nawet jak to powstrzymać. Jak on mógł mnie tak skompromitować? Moja przeszłość nie powinna go w ogóle interesować. Podeszłam do niego pewnym krokiem, ścisnęłam swoją pięść i uderzyłam go w nos. Widząc jak zaczyna z niego lecieć krew, uniosłam głowę i wyszłam dumnie z pomieszczenia. Nie ma prawa mnie poniżać. To co było wcześniej się nie liczy, kiedyś mi mówił, że najważniejsze jest to co się dzieje teraz, ale najwidoczniej sam w to nie wierzył. Poszlam do pokoju Blair, to było jedyne miejsce w tym apartamencie, gdzie nie roiło się od wścibskich ludzi, którzy od razu poinformowaliby Plotkarę o moim rozmytym makijażu. Podeszłam do toaletki, otarłam łzy, a po chwili w odbiciu zauważyłam Anthonego.
-Co ty tu robisz? To sypialnia Blair!-Syknęłam od razu podniesionym głosem.
-To samo co ty. Przez Twojego...Chłopaka, najadłem się wstydu i teraz każdy się na mnie krzywo patrzy.-Odpowiedział i podszedł do mnie bliżej. Czułam jego oddech na moim ciele. Jego woda kolońska pachniała naprawdę seksownie. Znów przejechał palcem po mojej talii, ale tym razem nie miał kto go powstrzymać, byliśmy sami, a mnie się to naprawdę podobało. Odwróciłam się do niego, spojrzałam w jego zielone oczy, które wyraźnie przyglądały się moim. Jego twarz była coraz bliżej mojej, jego dłonie zsunęły się na moje pośladki, które mocno ścisnął. Nasze usta się dotknęły, delikatnie muskał moje usta, jego język wodził po moim podniebieniu, odwzajemniałam każdy jego pocałunek. Czułam, że go pragnę, ale rozsądek wciąż nakazywał mi przestać, Dłonie wciąż miał na moich pośladkach, zaś ja swoje wplotłam w jego bujne loki. Rozum wciąż mówił nie, ale rozdarte serce pragnęło zaspokojenia. Był przystojny, wolny, ale nie mogłam na to pozwolić.
Odsunęłam go od siebie.
-Przepraszam, ale nie mogę. -Uśmiechnęłam się przepraszająco i wyszłam z pokoju idąc prosto do wyjścia z apartamentu. Jak dla mnie to był koniec dnia. Po chwili mój telefon zadzwonił dzwonkiem. Kolejna wiadomość od Plotkary. "Biedna Jenny, nie spodziewała się, że Charlie przyłapie ją podczas flirtowania z Anthonym. Wybiegła z brunchu cała zapłakana, a za nią wybiegł Bass,Anthony Bass, z którym wcześniej się zabawiała. Czyżby Jenny znów wracała do swoich starych nawyków? Przyłapana Stone! XOXO PLOTKARA" 


Opowiadanie jest na podstawie znanego serialu Gossip Girl. Wyczekujcie kolejnego rozdziału !